Pływając kajakiem po Mazurach zazdrościłem żeglarzom i tak to się zaczęło. Obozy żeglarskie, Omegi, kurs sternika na DZ-cie (w tamtych czasach tylko patent sternika uprawniał do samodzielnego żeglowania) - pierwszy własny jacht  - zakupiony wspólnie z kolegami Rambler. Wiele lat życia w klubie żeglarskim - aż do końca epoki socjalizmu. Potem już tylko żeglowanie na coraz to innym czarterowanym jachcie.

Wtedy to Piotrek z Puław spytał czy pomógł bym w remoncie starej szalupy przerobionej na szkuner gaflowy. Inwestycja i praca przy tym remoncie to początek nieuleczalnego ciągu do żeglowania jachtami innymi niż typowe.

Żeglowanie na jachcie z bugszprytem (pod bugszprytem lub na bugszprycie) praca z masztami z "okrąglaków", zabawa w obsługę zewnętrznych mieczy obsługa  kilku żagli  - tym przyjemniejsza jeśli są gaflowe -  to prócz przestrzeni w wygodnym wnętrzu frajda i relaks, którego nie można zastąpić niczym innym.

Każde " z konieczności " żeglowanie na jachtach z najnowszymi patentami  (podobno ułatwiającymi obsługę), stało się udręka nie do zniesienia. Tych którzy jeszcze chorobą znaną wśród moich kolegów ze klubu Yachtoldtimer nie zarazili się a nie chcą "chorować" przestrzegam - żeby nie było za późno!

Almapres wydała książkę Jacka Czajweskiego "Manewrowanie dużymi żaglowcami".

Autor napisał we wstępie do niej:

" A gdybyś tak dowodził szkunerem mającym jeszcze po dwa baksztagi przy każdym maszcie, bomy zawieszone na dirkach i 3-4 sztaksle na dziobie?

Załoga truchleje i w niejednej głowie rodzi się pytanie:
- O Boże, a jak to jest na przykład na takim DARZE MŁODZIEŻY? Czy to możliwe, by kapitan zdołał wykrzyczeć - i to w odpowiednich momentach - komendy na kilkadziesiąt czy więcej lin, którymi trzeba operować przy dokonywaniu zwrotu?

Oczywiście nie jest to możliwe ani potrzebne, choć rzeczywiście na dużym żaglowcu operuje się dużą liczbą lin i trzeba doskonale znać miejsce mocowa­nia każdej z nich. "    koniec cytatu.

Żeby wiedzieć więcej i ćwiczyć to w praktyce musiałem zbudować własny szkuner.